Dodano: 19-07-2008, 16:05
|
|
Hamowanie samochodem to prosta czynność? Teoretycznie tak. Wystarczy przecież wcisnąć pedał hamulca i auto samo zatrzyma się. W praktyce nie jest to już takie łatwe i oczywiste. Jak wynika z moich obserwacji, prowadzonych podczas szkoleń z zakresu bezpiecznej jazdy, w trakcie hamowania przeciętny kierowca popełnia wiele różnych błędów, które w skrajnej sytuacji mogą doprowadzić do wypadku. Co zazwyczaj robimy źle? Po pierwsze, nie uwzględniamy działania ABS-u. Hamujemy w identyczny sposób samochodem wyposażonym w ABS i autem nie posiadającym tego urządzenia. Po drugie, hamujemy zbyt późno, a przecież każdy wie, że rozpędzone auto nie stanie w miejscu. Po trzecie wreszcie, wciskamy w niewłaściwym momencie bądź w niewłaściwej kolejności pedał sprzęgła, co bardzo często wydłuża drogę hamowania.
O tym, jak ważnym elementem samochodu są hamulce nikogo nie trzeba przekonywać. Każdy kierowca, nawet podczas najkrótszej przejażdżki, musi hamować. Prawidłowe używanie pedału hamulca podnosi poziom bezpieczeństwa nie tylko kierowcy i jego pasażerów, ale też innych użytkowników dróg: kierowców, pieszych, rowerzystów. Jak już wspomniałem bardzo często robimy to niewłaściwie. Zastanówmy się dlaczego.
Przypomnijmy sobie, w jaki sposób przygotowaliśmy się do egzaminu na prawo jazdy. Lewa noga bez przerwy znajdowała się nad sprzęgłem, bo jeżeli zgasłby nam silnik, to nie zaliczylibyśmy egzaminu. I to jest właśnie jedna z przyczyn. Na kursie przygotowawczym czy egzaminie, wyrabiamy sobie złe nawyki, które później utrwalamy w codziennej jeździe.
Moje obserwacje potwierdzają to zresztą. Podczas zajęć, na których uczę prawidłowego i bezpiecznego pokonywania zakrętów - kursant, na słowo „hamowanie!”, reaguje w ten sposób, że najpierw wciska sprzęgło, a dopiero potem hamulec. Następnie na luzie wjeżdża w zakręt, a bieg redukuje dopiero w zakręcie bądź już za nim.
Reakcje te nie mają nic wspólnego z zasadami bezpiecznej jazdy. Oprócz nadmiernej prędkości to właśnie te błędne nawyki są główną przyczyną wypadnięcia z zakrętu. Dlatego należy zapamiętać i stosować się do podstawowej reguły. To nie sprzęgło, lecz - jak wskazuje sama nazwa - hamulec służy do hamowania i to najpierw jego wciskamy. Nikt jeszcze samym sprzęgłem nie zahamował. Niby proste i oczywiste. Tylko dlaczego postępujemy na odwrót?
To nie sprzęgło, lecz - jak wskazuje sama nazwa - hamulec służy do hamowania i to najpierw jego należy wcisnąć. Hamowanie z wciśniętym sprzęgłem wydłuża drogę hamowania.
Powstaje więc pytanie - jak prawidłowo operować sprzęgłem podczas hamowania? Najkrócej mówiąc, należy wciskać je tylko podczas redukcji biegu i w końcowej fazie hamowania. Testy przeprowadzone przez specjalistów udowodniły, że droga hamowania wydłuża się, gdy hamujemy z wciśniętym sprzęgłem.
Nieco inne zasady obowiązują w samochodach wyposażonych w ABS. Przy dużej prędkości, na początku hamowania należy co prawda wcisnąć sam hamulec, ale gdy pojawią się oznaki działania ABS-u dodatkowo jeszcze musimy wcisnąć sprzęgło (zdajemy się wówczas na elektronikę, w przeciwnym razie bezwładność silnika może zakłócić działanie układu ABS).
Najpierw hamulec, potem bieg
Dojeżdżając do zakrętu często zmuszeni jesteśmy nie tylko zwolnić - zahamować, ale również zredukować bieg. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, kolejność wykonywania tych czynności jest bardzo ważna. Wyobraźmy sobie, że się zagapiliśmy i zostało nam dwie sekundy na wytracenie prędkości o 50 km/h i wejście w zakręt.
Jeżeli mamy nawyk najpierw redukowania biegu, to zabraknie nam czasu na wyhamowanie i wypadek gotowy. Jeżeli natomiast najpierw zaczniemy hamować, to najwyżej nie zdążymy zredukować biegu i wejdziemy w zakręt powiedzmy „czwórką” a nie „ trójką”, a z tym to już damy sobie radę.
Prawidłowe zachowanie powinno przebiegać zatem następująco: dojazd do zakrętu, hamowanie, redukcja biegu, wejście w zakręt. Pamiętajmy tylko, że przed wejściem w zakręt nie tylko rozpoczynamy redukcję biegu, ale również ją kończymy (nie zmieniamy biegu w zakręcie).
Opanowanie poprawnego hamowania wraz z redukcją biegu przydaje się nie tylko w karierze sportowej, ale również codziennej jeździe.
Piotr Wróblewski