Dodano: 13-01-2009, 12:25
|
|
Wszakże nie o kryzysie i paliwie chciałem tutaj napisać, ale o książce Szerokiej drogi Sobiesława Zasady, którą sprzedawano na tej stacji (nota bene z logo V Power na okładce). Nie była to zwykła sprzedaż, jaka często ma miejsce na stacjach, gdzie można kupić pastę do zębów czy harlequina. Książka ta była reklamowana na specjalnych plakatach i skądinąd tylko dlatego udało mi się ją dostrzec. Niewiele myśląc kupiłem "Szerokiej drogi" za niewygórowaną kwotę 27 złotych (piękne wydanie, sztywna okładka).
Od dłuższego czasu ciekawiło mnie, jakie poglądy na jazdę ma Zasada aktualnie? Moje wydanie "Szybkości bezpiecznej" jest z roku 1971, a więc to lata świetlne wstecz, jeśli idzie o zmiany na drogach i w motoryzacji. Co prawda ta kultowa książka była wznawiana, ale nigdy nie trafił mi w ręce egzemplarz choćby z 2002 roku. Poza tym, nawet to ostatnie wydanie jest z nieco innej epoki. W międzyczasie weszliśmy do Unii i trend radykalnego zaostrzenia egzekucji przepisów, a nawet zmieniania ich na bardziej rygorystyczne jeszcze się zwiększył.
Po szybkim przekartkowaniu książki z ulgą stwierdziłem, że nic się nie zmieniło, a Zasada pisze o faktach, a nie ideologii. Innymi słowy, nadal używa pojęcia „szybkości bezpiecznej”, które według jego definicji jest pojęciem relatywnym do kierowcy, samochodu i warunków na drodze. W starym wydaniu "Szybkości bezpiecznej" ideę tego pojęcia dobrze oddawał humorystyczny rysunek dwóch samochodów, z których jeden – z kierowcą zestresowanym jedzie 60km/h, drugi – z kierowcą uśmiechniętym i zrelaksowanym, jedzie 200km/h. Podpis pod zdjęciem: obaj jadą bezpiecznie.
Książka składa się z trzech części: o jeździe cywilnej, sportowej oraz reportażu ze startu w Safari. Jest de facto kompilacją materiałów z "Szybkości bezpiecznej", książki o rajdach Zasady, a także zawiera pewne nowe uwagi naszego najwybitniejszego rajdowca. Wydaje mi się, że spis treści nie oddaje logicznej struktury książki, a układ rozdziałów stanowi wadę książki. Mieszają się tutaj podrozdziały o jeździe cywilnej i sportowej. Przykładowo: w pierwszej części (wg spisu treści) mamy zarówno opis technik poślizgu, jak i rady dotyczące jazdy w korkach. Natomiast w części drugiej, zatytułowanej "Test i trening", czytamy zarówno o ćwiczeniach na początku zimy, jak i używaniu kierunkowskazów. Gdy piszę poniżej o trzech częściach, nie oddaję dokładnie porządku tego, co znajdziemy w spisie treści, a raczej merytoryczną strukturę wywodu Zasady.
Pierwsza część dotyczy strategii i taktyki jazdy codziennej. Mowa tam o jeździe w korkach, wyprzedzaniu, hamowaniu, redukcji itd. Ta cześć nadaje się jak najbardziej nawet dla świeżo upieczonego kierowcy. Choć w gruncie rzeczy świeżo upieczony kierowca powinien to większość tego wiedzieć – przynajmniej w teorii. Już tutaj pojawia się charakterystyczne dla Zasady pisanie o tym, jak jest. Zasada nie ma więc obaw, że ktoś może go źle zrozumieć i zrobić sobie krzywdę. Widać to świetnie we fragmentach o działaniu systemu ABS. W wielu materiałach informuje się kierowców, że hamując awaryjnie z ABS zawsze należy wciskać pedał do oporu, np.:
http://www.technikajazdy.info/nauka-jazdy/hamowanie-abs/
Tymczasem Zasada słusznie zauważa, że sytuacjach naprawdę podbramkowych, gdy już tylko ominięcie przeszkody jest możliwe, może się zdarzyć, że odpuszczenie hamulca okaże się najlepszym wyjściem. ABS umożliwia zachowanie sterowalności pojazdu, nie mniej jednak koła kręcące się własnym rytmem zachowują lepszą przyczepność, niż hamowane – nawet z ABS. Dlatego też możliwe są sytuacje, gdy hamując do oporu z ABS nie ominiemy przeszkody, natomiast gdybyśmy odpuścili, manewr by się udał. Poza tym, może się zdarzyć przypadek, gdy system nie zadziała poprawnie. Bezrefleksyjne zaufanie, że ABS nas zawsze wyratuje i będzie skuteczny może się okazać niebezpieczne.
Jest to bardzo dobry system antyblokujący. Myślę, że będzie dalej ulepszany. Ale pomimo systemu antyblokującego ABS, jeśli było za szybko, to puszczenie hamulca przy skręconych kołach, w ostatniej chwili, jest dalej skuteczne. I to jest bardzo ważne. Nie możemy w 100% polegać na systemie ABS. Naturalnie, może się zdarzyć przypadek, kiedy system nie w pełni jest sprawny i samochód nie chce reagować na skręcone koła. Jedyny ratunek to przed przeszkodą puścić hamulec!
(Skądinąd linkowana powyżej strona zawiera wiele cennych rad i wskazówek i generalnie należy ją ocenić bardzo pozytywnie. W tej jednak kwestii autor dokonał pewnych uproszczeń.)
Zatem można powiedzieć, że w dzisiejszych czasach do lamusa odchodzi pojęcie hamowania pulsacyjnego, ale bynajmniej nie technika odpuszczenia hamulca celem ominięcia obiektu na drodze.
Dla wielu osób fakt, iż Zasada nie proponuje prostych algorytmów będzie pewne wadą. Mnie jednak bardzo cieszy, że istnieje książka, opisujące realne zagadnienia wynikające z jazdy samochodem. Podoba mi się traktowanie czytelników jak ludzi dorosłych, a nie dzieci, którym nie można powiedzieć całej prawdy, bo nie są jeszcze na to przygotowane.
Cześć druga to propedeutyka jazdy sportowej, a więc przede wszystkim nauka poślizgów. Wreszcie część ostatnia, to opis Rajdu Safari w 1997 roku.
Czytelników 4turbo.pl zainteresuje zapewne, że w książce pojawiaja się rozdział i fragmenty dotyczące czteronapędówek. Co prawda, jeśli idzie o technikę jazdy rajdowej, rady dotyczą raczej FWD i RWD, a opis AWD ogranicza się do krótkich uwag. Wynika z nich wszakże, że AWD to napęd najlepszy, o czym przecież wiemy i co nasz cieszy! Bardzo interesujący jest rozdział opisujący start 67 letniego Zasady i jego żony Ewy w Rajdzie Safari w 1997 roku. Widać wyraźnie, że Zasada jest zszokowany możliwościami nowoczesnej rajdówki, która niemal sama jedzie w porównaniu do aut z lat 60-tych i 70-tych. Autor nie omieszkał zaserwować drobnej złośliwości pod adresem Krzysztofa Hołowczyca, który stwierdził po próbach Porsche na Hungaroringu, że samochodami tej marki nie da się jeździć w rajdach. Zapewne chodziło o współczesne auto. Zasada tak pisał o swojej starej rajdówce Porsche:
Ostatni silnik miał 2800 cm3, 6-cylindrowy, ważył ponad 170 kg, a jego punkt ciężkości znajdował się jeszcze bardziej w tyle – został dalej wysunięty poza tylną oś – w związku z czym samochód stał się rzeczywiście nadsterowny.
Sprzedając ten model normalnym użytkownikom, poradzono sobie w ten sposób, że fabryka montowała w przednie zderzaki specjalne ciężarki o wadze 28 kg. (…) Natomiast w jazdach rajdowych ciężarki te, pomimo nadsterowności, wyjmowało się, gdyż chodziło o każdy kilogram wagi.
Mnie zaciekawiła opinia Zasady o automatycznych skrzyniach biegów. Dla wielu miłośników szybkiej jazdy „mieszanie” lewarkiem to przyjemność sama w sobie. Tymczasem Zasada – zaznaczając wyraźnie, że mówi o najnowszych technologiach – jest zwolennikiem automatu i to zarówno w rajdach, jak i w jeździe codziennej. Kiedyś było inaczej i swojego startu w 1979 roku w rajdzie Vuelta del America del Sur Mercedesem 450 SLC z automatyczną skrzynią biegów Zasada nie wspomina zbyt dobrze. Swoją drogą nie byłem świadomy, że kilkadziesiąt lat temu w sporcie używano automatów i bardzo mnie to zaskoczyło.
Reasumując, książkę można polecić każdemu. Zwykły kierowca może dzięki niej doskonalić swą jazdę, czyniąc ją bezpieczniejszą. Fachowiec na pewno chętnie przeczyta rady starego mistrza i skonfrontuje je ze swoją techniką. Opis Safari, pełen werwy i polotu przeczyta z wypiekami nawet nastolatek bez prawa jazdy.
Niestety nie udało mi się uzyskać odpowiedzi od Shella, co skłoniło ich do promocji tak niepoprawnej politycznie książki (przy czym to określenie traktuję jako komplement)? Pewne opisy sytuacji na drodze, jakimi częstuje nas Zasada, z pewnością zjeżyłyby włos na głowie niejednemu urzędnikowi, czy policjantowi. Szczerze mówiąc, jedna z tych sytuacji, w której Zasada wyprzedał poboczem kolumnę samochodów na zaśnieżonej jezdni, w mojej opinii nie mieści się w paradygmacie „szybkości bezpiecznej”. Nie będę jednak jej opisywał – po prostu zachęcam do kupna książki i jej smakowania! To naprawdę znakomite połączenie rozrywki i edukacji.
Jak informuje Wydawnictwo STO, w niedługim czasie książka powinna być dostępna w pełnej dystybucji. Na razie jednak można ją nabyć wyłącznie na stacjach Shell.
Jakub Pilarek