W poszukiwaniu kolejnych rajdowych szkół jazdy udajemy się za ocean, do kraju Wujka Sama. Wyczyny fabrycznych kierowców Subaru Rally Team USA, Kena Blocka i Travisa Pastrany, roznoszą się szerokim echem po całym świecie. Jako, że sam talent to nie wszystko, potrzebowali kogoś, kto udoskonali ich zdolności i wydobędzie na wierzch ich najlepsze cechy kierowcy rajdowego. Swoją wiedzą, we własnej rajdowej szkole, podzielił się pięciokrotny mistrz północnej Ameryki w rajdach, aktualnie jeżdżący w barwach amerykańskich sił powietrznych, Tim O’Neill.
W Team O’Neill Rally School oferowany jest zestaw różnych kursów, począwszy od treningów bezpiecznej jazdy, przez naukę "cywilnej" jazdy zimowej, po wyczynową jazdę rajdową. My zajmiemy się tylko tym ostatnim.
Tematyka zawarta w kursie zależy od długości czasu, jaką spędzimy w amerykańskim lesie w New Hampshire. Do wyboru od dwóch do czterech dni, a mówiąc inaczej – od 1660 do 4150 dolarów. Im dłużej, tym cykl treningu będzie indywidualniej dopasowany do kierowcy. Tim O’Neill uważa, że lepszych efektów można spodziewać się po naukach w grupach 6-12 osobowych, dlatego nie proponuje kursów jeden na jeden.
Wariant krótszy, dwudniowy, to nauka odpowiedniego hamowania, unikanie przeszkód i slalom. Wchodząc w szczegóły, na kursie czeka nauka skandynawskiej metody hamowania lewą nogą – bardzo lubianej przez instruktora szkoły (nie odpuszcza, dopóki kursant jej nie opanuje), nauka używania pedałów gazu i hamulca do kierowania pojazdem i czym różni się jazda przednio-, tylno- i czteronapędowcem.
Warianty dłuższe to dodatkowo wyrobienie instynktu hamowania lewą nogą, wahadłowe wchodzenie w zakręty, jazda na różnych nawierzchniach i większa pewność pokonywania wiraży i hop.
Coś dla siebie znajdą osoby zajmujące podczas rajdów prawe miejsce we wnętrzu rajdówki. Instruktorzy postarają się pokazać co zrobić, aby komunikacja kierowca–pilot była efektywniejsza, jak porządnie sporządzić notatki odcinków specjalnych, jak obsługiwać urządzenia mierzące czas i jak odpowiednio ułożyć plan serwisowy, by wyrobić się w limicie czasu.
Aby złożyć wizytę Timowi O’Neill należy udać się do małej miejscowości Dalton w stanie New Hampshire, do 560 akrowego terenu należącego do szkoły. Tutaj jednak uwaga: jeśli komuś zależy na jeździe nowymi wurcami i N-kami, oglądając park maszyn mocno się zdziwi. Siłę roboczą szkoły stanowią głównie stare, poobijane i wymęczone Golfy GTI, Jetty i Audi. Choć dla dobrych, pojętnych uczniów wygrzebią z garażu i Subaru.
Więcej: www.team-oneill.com
Konrad Cisek