Dodano: 22-03-2008, 20:19
|
|
Mamy za sobą 8 okrążeń, a więc ok. 180 km "oesowych" na legendarnym Nürburgringu...
Niesamowicie klimatyczne miejsce, polecone mi przez Benka (dzieki!).
Hotel znajduje sie 400m od wjazdu na tor, generalnie od lat 20-tych jest miejscem związanym z wyscigami, kiedyś był tam serwis Formuły 1. Na ścianach czarnobiałe fotografie, każdy pokój ma nazwę jednego z zakrętów na ringu. Własciciel - Frank - jest przemiłym i otwartym gościem, w garażu trzyma kilka wyścigowych golfów, oczywiście ma roczną kartę na Ring, na którym się praktycznie wychował.
|
|
Tej samej nocy, której przyjechaliśmy Frank prowadzi nas do pokoju na piętrze, a tam... dwie konsole PS z Grand Turismo 4 - oczywiście łapiemy kierownicę i trenujemy na sucho Nurburgring do pierwszej nad ranem :-))))
Kwintesencja mojej opowieści.
W niedzielę rano Frank powiedział - "musicie poczekać, o tej porze na torze jest lód, jest zbyt niebezpiecznie. Jak wyschnie, pojade z wami pierwsze okrążenie. Będę jechał na 80% swoim Golfem, tak żebyście mogli nadążyć waszymi samochodami". No więc kupujemy bilety i w drogę.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! Rollercoaster!
To było niesamowite! Jedziemy w 4 samochody za Golfem Franka i mniej więcej co 2-gi zakręt wszyscy się drą z zachwytu!! Niesamowicie!
Spadania, podjazdy, przejścia przez szczyty, kompresja - boimy sie jak cholera, pierwsze dwa kółka z dużą rezerwą, hamowanie przed każdym zakrętem, czy szczytem, czyli pewnie podczas jednego okrążenia każdy z nas naciska ponad 100 razy na hamulec :-))
|
|
Frank na zostawia i zaczynamy jeżdzić. Pompujemy opony na 3 bary. Po dwóch kółkach mamy 3.8 :-) Spuszczamy powietrze. Jest coraz lepiej.
Na trzecim okrążeniu wyprzedzają nas stare golfy, polo, motory i generalnie wszystko co tylko jeździ po Ringu.
Od czwartego zaczynamy wyprzedzać innych. Może poza grupą porszakow, które przelatują koło nas spychając nas z drogi. Niefajnie.
5 i 6 kolko idziemy ogniem - startujemy we czterech jeden za drugim. Raczej nie udaje się dojechać do końca w tym samym szyku - zawsze ktoś nas rozdzieli, albo spowolni, tworzą się grupki dwu-samochodowe.
|
|
I ogień! 7 i 8 -> pamiętamy już bardziej zdradliwe kawałki. Pełny orgazm, szkoda tylko, ze kończą się opony, Stefanowi zapala się "change engine", michał zapieka tylny hamulec i ciągnie za soba siwy dym, generalnie fury maja dosyc :-)) Jestesmy w raju.