Dodano: 21-04-2009, 21:24
|
|
Na starcie stawiło się 85 zawodników, niektóre z pojazdów miały poprzyklejane nawet po dwa numery startowe. Wśród cztero-napędowych samochodów przeważały Lancery Evo, których wystartowało 12, o 5 więcej niż Subaru Imprez. Wśród zawodników - jak zwykle - nie zabrakło stałych bywalców z czołówki ostatnich imprez SuperOES, a więc: Rafała Grzesińskiego, Daniela Stawiarskiego (obydwaj wystartowali w klasie "gość" obejmującej kierowców posiadających licencję), Pawła Łuczkiewicza, Zbigniewa Matuszyka, Witolda Biłka i innych. Na tor zawitał również N-grupowym Lancerem Evo IX z zespołu Korax Komsta Racing Team obsługiwanym przez 4turbo.pl Marek Nyga, którego udział w tej imprezie był kolejnym treningiem przed Górskimi Samochodowymi Mistrzostwami Polski. Hondą Civic Type-R również w klasie "gość" pojechał zwycięzca I Rundy Rajdowego Pucharu Polski - Rajdu Warszawskiego - Mateusz Tutaj.
Szybcy kierowcy i coraz szybsze samochody, które pojawiają się na Torze Kielce z imprezy na imprezę podnoszą jej poziom. Tor w Miedzianej Górze w pewnością jednak do najłatwiejszych nie należy, a asfaltu, którym jest pokryty do najbardziej przyczepnych zaliczyć na pewno nie można. Dodatkowo - jak mówią zawodnicy - są takie miejsca, gdzie niejednokrotnie można się zdziwić. Czasami ma się wrażenie, że dany łuk można pokonać z o wiele większą prędkością, po czym przy drugim jego pokonywaniu nieco żwawszym tempem można zakończyć go obrotem w przeciwnym kierunku do toru jazdy albo wypadając na murawę orając właścicielom toru pole :)
Ponadto nie wiadomo z jakich przyczyn, ale asfalt w różnych miejscach ma różną przyczepność. Ten, kto na torze był po raz pierwszy nie mógł wiedzieć na przykład, że łuk przy drzewie należy pokonywać szczególnie rozważnie, a w innym miejscu, gdzie jest już nowy asfalt można pójść "pełną bombą" bez zdejmowania nogi z gazu. Tor jest bardzo techniczny - ci, którzy nie opanowali umiejętności torowej jazdy mogą mieć z nim problemy. Dodatkowym atutem dla kierowców jest dobra jego znajomość, co widać było w wynikach IV SuperOESU - najwyższe miejsca należały do kierowców pochodzących z okolic Kielc.
Organizatorzy zaplanowali dla wszystkich zawodników trzy przejazdy, każdy składający się z dwóch prób. Pierwszy odcinek odbywał się w dolnej części toru i kończył się metą lotną - prowadził od razu do drugiego - tzw. "odcinka leśnego", na którym na kierowców czekała trudna szykana. To na tej właśnie szykanie działo się najwięcej. Choć dało się ją pokonać z prędkością przekraczającą 100km/h (niektórzy twierdzili nawet, że możliwy był przejazd przez nią ze 120km/h na liczniku...), to jednak przy trzecim skręcie wielu kierowców traciło panowanie nad pojazdem, niejednokrotnie odbijając się od bandy lub znacznie wytracając prędkość. Ciekawym pomysłem było również zastosowanie okrążenia wielkości mniej więcej małego ronda na drugim odcinku. Po odważnym przejeździe zapoznawczym większość kierowców musiała się pogodzić z tym, że ten odcinek należy cierpliwie pokonać z przesadnie niską prędkością - w przeciwnym wypadku okrążając go w poślizgu stracą cenne dla nich sekundy.
Wynik końcowy stanowiła suma dwóch najlepszych przejazdów każdego z odcinków. W praktyce były to najczęściej dwa ostatnie przejazdy - pierwszy z nich dla większości kierowców wypadł najsłabiej. Walka o pierwsze pięć miejsc toczyła się jak zwykle między kierowcami samochodów z napędem na dwie osie i z doładowaniem. Zdecydowaną przewagę odniósł Rafał Grzesiński, który startował w klasie "gość" Lancerem Evo IX. Nikt nie mógł się z nim mierzyć - kierowca był szybszy od pozostałych zawodników na każdym odcinku o parę sekund, z łączną 8-sekundową przewagą - tym samym zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce należało tym razem do Pawła Łuczkiewicza, który wystartował Lancerem Evo IX w barwach 4turbo.pl. Warto zaznaczyć, że Paweł jest amatorem i pokonał nawet z ponad jednosekundową przewagą Daniela Stawiarskiego jadącego w klasie "gość" N-grupowym Lancerem Evo IX. Tuż za pierwszą trójką znalazł się Zbigniew Matuszyk (Evo V) z niewielką różnicą czasową od Witolda Biłka (Evo IX), wynoszącą tym razem 0,35 sekundy. W klasie piątej podium należało do Pawła Łuczkiewicza, który stanął na jego szczycie, Zbigniewa Matuszyka oraz Witolda Biłka.
Impreza była udana pod każdym względem, co ma ogromne znaczenie dla kierowców, którzy podkreślają, że nigdzie nie czują się lepiej niż w Kielcach. Nikt tutaj nie robi im problemów o błahostki, organizatorzy słuchają co mają do powiedzenia zawodnicy i odwrotnie - wszyscy wzajemnie się szanują przez co atmosfera na SuperOESach jest miła. Dodatkowo zarówno kibic jak i zawodnik w ludzkich warunkach może usiąść sobie przy stoliku, napić się kawy czy nawet zjeść porządny obiad, a po nim wyjść na taras i dzięki świetnej widoczności obserwować jazdę pozostałych zawodników. Wszyscy z niecierpliwością czekają na 23 maja, kiedy to kierowcy będą mieli możliwość kolejnej konfrontacji w V Eliminacji Toru Kielce SuperOES 2009.
Wyniki klasyfikacji generalnej:
| Miejsce | Zawodnik | Samochód | Wynik |
| 1 | Grzesiński Rafał (Gość) | Mitsubishi EVO | 227,84 |
| 2 | Łuczkiewicz Paweł | Mitsubishi EVO | 235,73 |
| 3 | Stawiarski Daniel (Gość) | Mitsubishi EVO | 236,85 |
| 4 | Matuszyk Zbigniew | Mitsubishi EVO | 238,04 |
| 5 | Biłek Witold | Mitsubishi EVO | 238,39 |
| 6 | Banasik Dariusz | Mitsubishi EVO | 238,95 |
| 7 | Ostrowski Piotr | BMW E 30 | 239,58 |
| 8 | Łata Damian | Mitsubishi EVO | 240,72 |
| 9 | Gładysz Marcin (Gość) | Subaru Impreza | 242,07 |
| 10 | Dul Grzegorz | Subaru Impreza | 242,28 |
Wypowiedzi kierowców:
|
|
Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, chociaż dziś zwyciężyłem z przewagą mniejszą o 2 sekundy niż ostatnio. Chłopaki wyraźnie się "wjeżdżają". Trasa mi się podobała - organizatorzy wiedzą jakie układy tras lubimy, niejednokrotnie podpatrują nasze ustawienia prób na treningach. Chłopaki mnie zapraszali do Tychów i w najbliższym czasie mam w planach tam się pojawić (może nawet już 10 maja), żeby dać konkurencji możliwość "zlania mnie" :) Byłem tam już jakieś dwa lata temu i nie było tak najgorzej, tak że mam nadzieję, że i tym razem sobie poradzę.
|
|
Konkurencja jest bardzo wysoka i impreza z imprezą amatorską ma już niewiele wspólnego. Oczywiście dzisiaj najlepszym kierowcą został Rafał Grzesiński plus jego bardzo dobry szybki samochód. W tym roku postaramy się go pokonać. W ogóle teraz nie trenuję, musze się za to wziąć by porozumieć się i z drogą i z samochodem. Bo tak naprawdę trening czyni dobrym kierowcą. Na co dzień nie mam czasu - praca i obowiązki mi na to nie pozwalają, a jeszcze teraz będę szczęśliwym tatusiem za tydzień. Uczę się jeździć na slicku dopiero teraz - dzisiaj był mój pierwszy raz, nie mogłem ustawić sobie dobrego ciśnienia w oponie, za wcześnie hamowałem - ogólnie muszę jeszcze pojeździć, bo cały czas podczas zawodów eksperymentuję. Z razu na raz jest coraz lepiej. Samochód jest świeżo złożony, ma około 340-350KM, muszę go podpiąć pod komputer i mam nadzieję, że 4turbo.pl pomoże mi w tym, by ten samochód był jeszcze szybszy. Jestem mile zaskoczony, że wśród tak świetnych kierowców i "starych wyjadaczy" jak Witek Biłek, Zbyszek Matuszyk, Darek Banasik i przede wszystkim walka z N-kami z bardzo fajnym i zawsze uśmiechniętym gościem Markiem Nygą i niemniej zacnym Danielem Stawiarskim była tak zacięta, gdzie to, iż udało się wygrać to dla mnie ogromny sukces. Jednakże dopiero się zaczynam uczyć prędkości i jazdy torowej... Damy radę. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i szczególnie nasza grupę TJS-ową i Rafała Grzesińskiego.
|
|
Atmosfera, konkurencja, organizacja i pogoda na dzisiejszej imprezie były na najwyższym poziomie. Na te zawody wyjątkowo zaopatrzyliśmy się nawet w opony na deszcz, ponieważ pogoda do końca stała pod znakiem zapytania, dzięki czemu mogliśmy sprawdzić pojemność załadunkową Lancera. Układowi trasy jak zwykle nie mogę nic zarzucić, gorzej z przyczepnością toru - jak zwykle jej nie było :) Myślę, że już na następną rundę przyjadę bardziej konkurencyjnym autkiem i mam nadzieję, że Rafał Grzesiński już tak bardzo nas nie objedzie.
|
|
Kielecki SuperOes jak zwykle nie zawiódł dzisiaj nikogo. Dobra i sprawna organizacja stała się juz tradycją tej imprezy. Klasa powyżej 2000ccm była dziś liczna. Rywalizacja zapowiadała się ciekawie, bo na liście startowej znalazła się większość uczestników z niedawno rozegranej rundy Mistrzostw Tychów. Po pierwszej i drugiej pętli pojawiła się szansa na drugie miejsce w klasie. Nie po raz pierwszy zdecydować miały ułamki sekund. A że przyszło mi się zmierzyć moim "seryjnym" (ostatnio bardzo popularne określenie) Evo IX ze Zbyszkiem w jego "seryjnym" Evo V - wiedziałem, że nie będzie łatwo. Niestety nie dopisało mi szczęście. Oddałem drugie miejsce ze stratą 0,35 sek.
Ponieważ ta zabawa strasznie uzależnia, końca rywalizacji raczej nie widać. A że konkurenci nie szczędzą czasu i zapału na "zbrojenia", rozpoczynam i ja poważniejszą modernizację auta. Chciałbym też wziąć udział w innych imprezach amatorskich, choć "Tychy" i "Kielce" są niezwykle emocjonujące.
|
|
Przez pierwsze dwa przejazdy nie bardzo wiedziałem co się dzieje - cofnęliśmy fotel o dwa centymetry i przestałem czuć samochód. To niesamowite, że po lekkim jego przestawieniu jest aż tak wielka różnica w prowadzeniu. Dzisiaj jechałem dla zabawy - swojej, ale przede wszystkim kibiców - to oni są dla mnie najważniejsi. Uważam, że N-grupowym Lancerem jednak nie powinno się jeździć w takich imprezach, dlatego teraz będę jeździł jako gość. Chociaż z drugiej strony sam samochód nie daje pewności wygranej. Na pewno pomaga w tym, pod warunkiem, że kierowca potrafi nad nim zapanować. Teraz skupiam się na przygotowaniach do wyścigów górskich - w przyszłym tygodniu jadę do Birczy - tam portal GSMP organizuje trening, no a potem już pierwszy start.
Anna Grzesik