Dodano: 08-05-2009, 18:12
|
|
Nie ma wyglądu Astona Martina DB9, nie kręci się jak Lamborghini Murcielago, ani nie brzmi jak Subaru Impreza. Jest jednak tak nietypową i legendarną rajdówką, że mimo, iż ostatni egzemplarz pierwszej generacji Lancii Delty zjechał z taśm produkcyjnych w 1994 roku, to jej wartość z roku na rok wciąż rośnie. Na swoim koncie ma 6 tytułów mistrza świata w kategorii producentów, ponad 50 wygranych rajdów i wiele rekordów tras, które do dziś nie zostały pobite. Deltę, podobnie jak naszego poczciwego Poloneza zaprojektował Giorgio Giugiaro. Pierwszy egzemplarz wyjechał ze stajni Lancii w 1979 roku. Już rok później samochód we Frankfurcie został ogłoszony samochodem roku "Car of the Year".
|
|
|
|
|
|
Do jesieni, 1985 roku Delta była produkowana jedynie jako cywilny samochód z małolitrażowymi silnikami pochodzącymi od Fiata Ritmo. Ogromny szok w świecie rajdowym spowodował debiut B-grupowej, 450-konnej Lancii Delty S4 podczas Brytyjskiego rajdu RAC.
|
|
|
|
Za jej kierownicą usiadł Henri Toivonen, który w mistrzowskim stylu pierwszy przeciął linię mety z 56-sekundową przewagą nad jadącym również S4 Finem Markku Alenem. Rajdówka bardzo różniła się od cywilnej Delty. Ogromna moc, napęd na 4 koła, zminimalizowana waga (blachę zastąpiono włóknem szklanym), dwulitrowy silnik DOHC na dwóch wałkach rozrządu z turbosprężarką i kompresorem. Za pomocą 5-biegowej, manualnej skrzyni biegów trzy czwarte momentu obrotowego było przekazywane na tylną oś, co w połączeniu z dość wąskim rozstawem kół było przyczyną ogromnych trudności w prowadzeniu samochodu. S4 była jedyną odmianą Lancii Delty, która jeździła grupie B.
Samochody grupy B stawały się coraz mocniejsze, a ich przeróbki nie miały granic. Inżynierowie prześcigali się w coraz to nowszych technologiach i rozwiązaniach konstrukcyjnych. B-grupowe „potwory” osiągały moce rzędu 600 KM przy jednocześnie stosunkowo niewielkiej masie. Zespoły Lancii, Audi, Peugeota czy Citroena dążyły do wygranych za wszelką cenę, czyniąc z samochodów „maszyny do zabijania”. Poziom bezpieczeństwa samochodów zupełnie nie szedł w parze z ich możliwościami. Dochodziło do tego, że kierowcy bali się jeździć, czując, że już dawno przekroczyli swoje możliwości, a samochody są zdecydowanie dla nich zbyt szybkie. Wypadki na rajdach były nieuniknione, zdarzały się coraz częściej. W 1986 roku Toivonen pędząc swoją 480-konną Lancią Deltą S4 po czwarte zwycięstwo w Mistrzostwach Świata w 18 oesie wypadł z drogi na zacieśniającym się zakręcie i zatrzymał się na drzewie. Kierowca wraz ze swoim pilotem – Sergiem Cresto spłonęli na miejscu. Wydarzenie to stało się kroplą, która przelała czarę goryczy i tuż po tej tragedii FISA zlikwidowała grupę B. Co ciekawe, jakiś czas przed swoim wypadkiem Toivonen powiedział: "Trzeba zrobić coś w kwestii bezpieczeństwa, inaczej wszyscy się pozabijamy" - te słowa nie wywarły wtedy na nikim specjalnego wrażenia, a dla samego autora stały się prorocze...
Na miejsce S4 pojawiła się A-grupowa Delta HF 4WD (HF jest skrótem od "High Fidelity" - czyli w dosłownym tłumaczeniu - "wysoka precyzja"). Jej moc została ograniczona do 250KM. Dwulitrowy silnik wciąż był doładowany, zastosowane zostało także niezależne zawieszenie oparte na kolumnach McPhersona. Rajdówka w pierwszych startach nie miała sobie równych, zdobywając tytuł za tytułem. Zwyciężała nad takimi samochodami jak: Audi 200 Quattro, Ford Sierra RS Cosworth, Mazda 323 4WD, Toyota Celica, Nissan 200SX, Renault 11T czy VW Golf. Za jej kierownicą siadali m.in.: Juha Kankkunen, Massimo Biasion czy Markku Alen.
|
|
W 1988 roku podczas Rajdu Portugalii zadebiutowała Lancia Delta HF Integrale. Szerszy rozstaw kół i waga zmniejszona o 100kg wpłynęły na lepsze prowadzenie się samochodu. Karoserii nadano bardziej agresywny wygląd, pojawiły się dodatkowe wloty powietrza i przetłoczenia nadkoli. Silnik wyposażony został w nową turbosprężarkę Garretta T3, intercooler i wtrysk elektroniczny, dzięki czemu samochód legitymował się mocą 260KM, choć nieoficjalnie mówiono, że ma nawet 400KM. Delta przyspieszała do setki w 6.6 sekundy, a prędkość maksymalna rajdówki wynosiła 215km/h. Oczywiście projektanci nie spoczywali na laurach i mimo ogromnych sukcesów Delty HF Integrale (samochód przez trzy kolejne sezony triumfował na rajdowych odcinkach) wciąż wprowadzali nowe rozwiązania technologiczne: 6-biegowa skrzynia biegów czy elektronicznie sterowane sprzęgło Valeo, które odchudziło rajdówkę o jeden zbędny pedał to tylko niektóre z nich.
|
|
W roku 1990 światło dzienne ujrzała kolejna wersja kultowego samochodu – Lancia Delta Integrale 16V. 16-zaworowy silnik dysponował mocą niewiele większą niż jego 8-zaworowy poprzednik, jednak moment obrotowy zmienił się diametralnie, co pozwalało Delcie Integrale 16V na odcinku jednego kilometra zyskać ponad pół sekundy.
|
|
Ostatnim wcieleniem legendarnej "Włoszki" była Lancia Delta HF Integrale Evo, inaczej zwana "Super Delta" lub "Deltona". Model debiutował na Rajdzie Monte Carlo w 1992 roku. Samochód od poprzedników różnił się głównie stylistyką: Na dachu pojawił się charakterystyczny spojler, ustawiany zazwyczaj w "zadziornej" pionowej pozycji. Nadwozie zostało jeszcze bardziej poszerzone, co pozwoliło na zamontowanie 17-calowych kół. Dzięki temu samochód był o wiele prostszy w opanowaniu niż jego poprzednie wersje. Z modyfikacji mechanicznych najistotniejsza była zmiana maksymalnego momentu obrotowego z 410 do 430Nm, który był osiągany przy 4500 obr./min Samochód wyposażony został w system ABS, zamek centralny, elektrykę szyb, serię wskaźników dającą pełną informację o ciśnieniu, doładowaniu i temperaturze oleju, fotele kubełkowe Recaro obszyte alcantarą i sportową skórzaną kierownicę Momo W nowej "skórze" Delta znowu osiągała wiele sukcesów, a za jej kierownicą siadał m.in. Didier Auriol i Carlos Sainz.
|
|
|
|
Od roku 1992, kiedy to włoski tuner Lancii - Abarth zaprzestał swych prac nad Deltą - samochód powoli zaczął odchodzić do historii, a jego era zwycięstw zaczęła dobiegać końca. Ostatni model zjechał z taśmy produkcyjnej w dwa lata później. Oficjalnie fabryka wypuściła 47 787 Delt z napędem na cztery koła.
|
|
Dzisiaj Lancie Delty pierwszej generacji są jak białe kruki - napotkane na drodze przykuwają uwagę każdego znawcy. Choć znacznie odbiegają stylistyką od nowoczesnych samochodów, to jeśli chodzi o parametry nie mają powodów do wstydu, a wręcz odwrotnie - swoimi osiągami przewyższają niejedno przeładowane elektroniką Audi. Cała moc uzyskana z mechanicznych przeróbek daje o wiele więcej radości i satysfakcji z jazdy niż schipowane TDi z kontrolą trakcji, wspomaganiem, systemem antypoślizgowym, tempomatem i hamulcem ręcznym w formie przycisku. Zresztą, nie powinno się w zasadzie porównywać samochodu służącego do przemieszczania się z punktu A do punktu B z legendarną rajdówką. Kto choć raz miał okazję przejechać się "Kubą Rozpruwaczem", bo tak "pieszczotliwie" to auto było nazywane, wie o czym mowa i nie zamieniłby tego samochodu na żaden inny. Lancią Deltą... po prostu czujesz, że jedziesz. Delikatnie mówiąc.
Anna Grzesik