Dodano: 21-05-2009, 21:03
|
|
Anna Grzesik: Na większości imprez amatorskich, głównie w Kielcach i Lublinie, a ostatnio nawet i w Tychach znajdujesz się na podium. Robisz coraz większe postępy. Twój najbliższy cel to pokonanie Rafała Grzesińskiego. Jak myślisz, czy uda ci się to osiągnąć w tym roku?
Paweł Łuczkiewicz: Nie, to nie jest mój cel. Rafał jest fajnym gościem oraz piekielnie zdolnym i szybkim kierowcą w swoim równie szybkim Evo. Kiedyś zresztą już udało mi się go "klepnąć" na śniegu i ostatnio też go "podgryzałem" na SuperOESIE. Prawda jednak jest taka, że... on przyspiesza, a ja jeszcze nie zawsze. Rafał i większość chłopaków, z którymi się ścigam jeżdżą naprawdę dobrze (pozdrawiam wszystkich oczywiście). Po prostu nie każdy zawsze ma swój dzień. Poza tym sprzęty, jakimi jeżdżą są również na wysokim poziomie. A ja? Cóż, mam już "narzędzie", które nie jest jeszcze do końca dopracowane. Lancer jest świeżo złożony i nie mam kiedy ogarnąć go do końca. Ale może niedługo... W sumie do tej pory nie mogłem nawiązać walki z "czubem" (z czołówką - przyp. red.) bo miałem za słabe auta, choć WRX-ami, GT-kami lub co było "pod ręką" dzielnie goniłem ich odstając niekiedy tylko o 2-3 sekundy. Zawsze byłem czwarty albo piąty. Porównując się z chłopakami, którzy jeździli mocniejszymi samochodami od moich to nie było wcale tak źle. Jednak któreś tam miejsce z rzędu mi nie wystarczało. Potem przez długi czas nie jeździłem i mój powrót oceniam jako zadowalający.
|
|
AG: Jak narodziła się w tobie pasja do rajdów?
PŁ: Pasja do rajdów była we mnie od zawsze. Jestem mocno związany z motoryzacją. Od kilku lat sprowadzałem m.in. Subaru, Lancery i naprawiałem je, często też sprzedawałem uszkodzone. Dużo takich pojazdów ode mnie jeździ teraz wśród "swoich" i po Polsce . No i w końcu jednego z nich zbudowałem dla siebie, bo spośród wielu moich pasji zostawiłem już sobie tylko dwie: muzykowanie i jazda. Zrezygnowałem na przykład z motocykli. A żeby teraz konkurować z najlepszymi trzeba mieć już naprawdę konkretny sprzęt i myślę, że mego Evo takowym uczynię ;)
|
|
PŁ: Cóż, też w tym temacie jestem samoukiem i gram sobie po weselach z moim zespołem, z którym jestem mocno zżyty od ponad 15 lat. I na dodatek śpiewam. Nie chcielibyście słyszeć! (śmiech) Takie hobby. Podobno świetnie mi idzie.
|
|
PŁ: Zaczynałem jeździć polskim Fiatem 126p, potem "kantem" i tak dalej. Przetrawiłem wszystkie marki: od S2 , Cosworthy poprzez M-power, Toyotę Celicę Carlos Sainz , Type-R Civic i inne wynalazki, aż do o GT-ków, WRX-ów i STi, na Evo kończąc.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
AG: Jeździsz głównie dla zabawy czy masz w tym jeszcze jakieś inne cele?
PŁ: To odskocznia od codzienności i miłe spędzenie czasu z fajnymi ludźmi. Organizuję również treningi koleżeńskie z Grzegorzem Waszkowskim na torze w Kielcach zwane TJS, gdzie jesteśmy "niepisanymi" nauczycielami. Samo jakoś tak wyszło... Ale może z jakąś pomocą spróbowałbym udziału w GSMP albo w Barbórce? Póki co są to jedynie marzenia.
AG: Jak długo istnieje TJS? Na jakiej zasadzie działacie?
PŁ: TJS to nie jest jakieś zamierzone działanie zarobkowe, po prostu chcieliśmy zrobić koleżeńskie treningi a wyszły pojeżdżawki i treningi, gdzie jesteśmy "trenerami", co jest oczywiście dużym słowem, no ale tak to wygląda. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski i jeździmy i jest ok. Kto był, to wie. TJS istnieje od kiedy razem się spotykamy na torze, bo TJS to MY wszyscy!
AG: Jesteś kierowcą - amatorem, jeździsz w amatorskich imprezach. Czy nie myślałeś o licencji?
PŁ: Cały czas myślę... mocno myślę. Bo bez licencji nie pojadę Barbórki.
AG: Co stoi na przeszkodzie by przejść do konkretnego działania?
PŁ: Codzienne zajęcia, budowa, wychowanie dzieci... Trochę więc za tym idzie budżet, ale raz w życiu trzeba spróbować. Naprawdę poważnie myślę o Barbórce, bo niestety tylko jako "gość" nie mogę walczyć w imprezach na torach i być branym w pod uwagę w klasyfikacji generalnej. A na razie prowadzę w Kielcach na SuperOESie, a i na SMT w Tychach, gdzie byłem pierwszy raz, a udało mi się wygrać. Sam do końca nie wiem jak. Chłopaki chyba mieli gorszy dzień.
|
|
PŁ: Nie mam pojęcia - ja nigdzie nie trenuję. A na TJS przeważnie jeżdżę na prawym fotelu lub stoję ze stoperem ;-) Wiem natomiast, że chłopaki jeżdżą na różne tory lub pojeżdżawki.
AG: Obecnie próbujesz swych sił w Lancerze Evo IX - jak „dogadujesz” się z tym samochodem?
PŁ: Staram się dogadywać. Uczę się jazdy torowej i liniowej, bo do łapania cennych sekund właśnie taka jazda jest potrzebna. Jechałem teraz nawet w zerówce w GSMP w Korczynie i podobno nawet było szybko bez zapoznania z trasą. Lubię jazdę rajdową. Jazda w górach to jednak zupełnie co innego, a na torze jeszcze coś innego. Evo trochę mi w tym pomaga. Zawsze byłem nauczony jazdy niedopracowanymi autami, bo nie było czasu na ich odpowiednie przygotowanie.
|
|
AG: Jaką mocą dysponuje twoje Evo?
PŁ: Ma mniej więcej 330-340 KM, nie znam dokładnie jego parametrów, gdyż po złożeniu nie był jeszcze na hamowni ani na żadnych ustawieniach. Myślę, że "wielki" Łukasz z 4turbo.pl niedługo się nim zajmie i zrobi z niego "nienormalne" auto. Zobaczymy jak to się zakończy. Póki co logo 4turbo.pl dzielnie jeździ na moim aucie, które nie jest ostatnie w stawkach na różnych eventach.
|
|
AG: Co w nim jest NIE seryjne? ;)
PŁ: Wszystko jest seryjne... Jak we wszystkich Evo, które jeżdżą po torach ;-) A tak poważnie to będę mówił o jego zmianach i zaletach jak go skończę.
AG: Jakim samochodem poruszasz się na co dzień?
PŁ: Różnymi. Na pewno nie Evo.
AG: Twój wymarzony samochód...
PŁ: Marzyłem o Subaru i Lancerze. Mam już Evo i STi więc teraz marzę o tym, by być dobrym mężem i ojcem.
|
|
AG: Która z nawierzchni odpowiada ci najbardziej i dlaczego: śnieg, lód, szuter, suchy asfalt, mokry asfalt, płyty, może kostka brukowa ;-) ?
PŁ: Lubię wszystkie, jednak na śliskim można najwięcej zademonstrować, głównie technikę i opanowanie.
AG: Jeśli się takowe posiada...
PŁ: Jeśli się takowe posiada... to jest się szybkim i jest się Fitnesem. (śmiech)
AG: Czy ktoś uczył Cię jeździć czy jesteś samoukiem?
PŁ: Samouczek... Obserwator... Talent? ;-) Żartuję.
AG: Często używasz hamulca ręcznego?
PŁ: Coraz mniej... Raz jeden "mistrzu" zwany Adam Tomaszek huknął na mnie, żebym zajął się w końcu kręceniem kierownicą, a nie ciągnięciem "klamy" na każdym winklu. I staram się stosować, ale złe rajdowe nawyki zostały i kuszą często. Bo jednak czasem z ręcznym jest szybciej. Zresztą - on też go wtedy stosuje, jak trzeba.
AG: Jaka jest twoja pamiętna podróż?
PŁ: Jak wiozłem córkę 5 lat temu z porodówki do domu. I teraz, jak wiozłem małego "Fitnesa" z porodówki do domu! To jest TO, po to się żyje!
AG: Dlaczego ksywka "Fitness"?
PŁ: Bo miałem być piękny, wysportowany, ćwiczyć na siłowni. Ale nic z tego nie wychodziło i pewnego razu mój kolega powiedział, że "fitnessa" ze mnie nie będzie i tak już został ten Fitness który Wszystkich serdecznie pozdrawia!
AG: Dziękuję za rozmowę.
PŁ: Ja również dziękuję.
|
|