Dodano: 14-06-2009, 18:30
|
|
Na starcie stanęło 86 kierowców, w tym 34 w klasie piątej, spośród których 10 usiadło za kierownicami Lancerów Evo i 10 w Subaru Imprezach. Do startu w szóstej rundzie zgłosili się stali bywalcy, jak Paweł Łuczkiewicz, Rafał Grzesiński, Witold Biłek, Zbigniew Matuszyk i inni. Na torze pojawiło się także kilku nowych kierowców, którzy po raz pierwszy mieli okazję zmierzyć się z mocną czołówką, m.in. Bartosz Podracki w Subaru Imprezie STi. Bartek wypadł całkiem nieźle jak na pierwszy raz zajmując 17-te miejsce w klasyfikacji generalnej.
W imprezie wystartował również Marek Nyga, tym razem nie Lancerem Evo IX, dzięki któremu ostatnio stanął na podium w wyścigach górskich, lecz Subaru Imprezą N14. Samochód na drugim przejeździe odmówił jednak posłuszeństwa i z powodu ukręconej półosi Marek nie mógł dalej rywalizować z pozostałymi kierowcami.
Organizatorzy zaplanowali trzy przejazdy, każdy składający się z dwóch prób. Pierwszy odcinek odbywał się w dolnej części toru, kończył się metą lotną i prowadził do drugiego - "odcinka leśnego", który tym razem został wydłużony i rozstawiono na nim cztery szykany. Wynikiem końcowym była suma dwóch najszybszych przejazdów każdego z odcinków. Walka o pierwsze pięć miejsc toczyła się między kierowcami w Lancerach Evo. Już podczas pierwszego przejazdu ostre tempo narzucili Paweł Łuczkiewicz i Rafał Grzesiński (obydwaj za kierownicami Lancerów Evo IX w barwach 4turbo.pl). Drugi przejazd to triumfowanie Łuczkiewicza na dolnym odcinku, najlepszy wynik z leśnej części trasy należał natomiast do Waldemara Kluzy. W ostatnim przejeździe Rafał Grzesiński przejechał dolny odcinek w najlepszym czasie 70,779s, jednak leśna część to zupełny niefart. Tutaj triumfował znowu Paweł Łuczkiewicz. Ostatecznie kierowca ten z łącznym czasem 255,862s stanął (po raz kolejny zresztą) na szczycie podium klasyfikacji generalnej VI SuperOESu w Miedzianej Górze i w klasyfikacji punktowej całego cyklu imprez na Torze Kielce wciąż prowadzi. Drugie miejsce wywalczył świetnie zapowiadający się kierowca – Waldemar Kluza, który z imprezy na imprezę staje się coraz szybszym i coraz bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem dla kierowców z czołówki. Na najniższym stopniu podium stanął Rafał Grzesiński. Czwarte miejsce w „generalce” zajął Witold Biłek, a za nim Damian Łata.
Pod względem organizacyjnym impreza jak zwykle była dograna. Niezbyt duża liczba załóg spowodowała, że przejazdy odbywały się płynnie. Organizatorzy ciekawie układają trasy, za każdym razem wprowadzając coś nowego, a kierowcy dzięki temu nie są znudzeni trasą. Choć ogromne chmury wisiały cały czas nad torem, to jednak obeszło się bez deszczu – wszyscy jeździli po suchym asfalcie na przyczepnych slickach. Na kolejną imprezę cyklu SuperOES będziemy musieli poczekać teraz trochę dłużej, gdyż VII runda zaplanowana jest dopiero na 18 lipca.
Wyniki:
| Miejsce | Imię i nazwisko | Samochód | Czas |
| 1 | Paweł Łuczkiewicz | Lancer Evo | 255,862 |
| 2 | Waldemar Kluza | Lancer Evo | 260,099 |
| 3 | Rafał Grzesiński | Lancer Evo | 260,536 |
| 4 | Witold Biłek | Lancer Evo | 262,939 |
| 5 | Damian Łata | Lancer Evo | 263,852 |
| 6 | Zbigniew Matuszyk | Lancer Evo | 264,131 |
| 7 | Piotr Ostrowski | BMW E30 | 264,68 |
| 8 | Dariusz Banasik | Lancer Evo | 265,473 |
| 9 | Stefan Radzimiński | Lancer Evo | 267,595 |
| 10 | Grzegorz Waszkowski | Subaru Impreza | 268,642 |
|
|
Trasa była świetna i techniczna. Cóż, udało się jakoś wygrać, czyli plan wykonany. Ale wiem, że następnym razem będzie ciężko, bo koledzy tanio skóry nie oddadzą. A że udało się pokonać "niepokonanego" Killera? Rafał też jest tylko człowiekiem jak my wszyscy i udało się po prostu, bo już myślałem, że się starzeję ;-) Pewnie miał gorszy dzień. Cieszę się z wyniku, bo jechałem z zapasem, więc wiem, że mogę troszeczkę szybciej. Szkoda tylko, że w okresie wakacyjnym nie będę mógł walczyć na SuperOESie ze względów rodzinnych. Ale we wrześniu będę. Miło było się spotkać w gronie fajnych kolegów i pościgać się. Powoli wracam do formy, obym jej nie stracił, bo mam szansę na wygranie całego cyklu. Serdecznie pozdrawiam wszystkich kolegów „ścigantów” i pozostałych znajomych. A plany? Mam cichy plan na Barbórkę...
|
|
Anna Grzesik: Jakie to uczucie znaleźć się na drugim miejscu klasyfikacji generalnej na SuperOESie w Kielcach i pokonać Rafała Grzesińskiego?
Waldemar Kluza: No bardzo fajne ;-)
AG: Pojechałeś naprawdę szybko...
WK: Pomału się rozkręcamy, ogarniamy samochód no i widzę, że jakiś tam potencjał jest, tak że może damy radę coś powalczyć.
AG: Następny cel to pokonanie Pawła Łuczkiewicza?
WK: No, może nie chwalmy się za bardzo. Nie lubię się za wcześnie wyprzedzać, na razie walczymy. Są wyniki tego. Ostatni SuperOES w Kielcach to jak widać nie przypadek, jak co poniektórzy mówili – pojechałem na RallySprint do Będzina i okazało się, że z Witkiem Biłkiem wygrałem. No i dzisiaj było widać, że faktycznie zacząłem jeździć troszkę agresywniej, nie oszczędzam sprzętu no i wyniki są. Po przejechaniu w Kryterium Krokusy zdobyłem troszkę więcej doświadczenia no i agresji - w końcu zaczynam czuć ten samochód. Bałem się go strasznie, ale widzę, że jest coraz lepiej. Błędy jeszcze są, nawet dzisiaj ich kilka popełniłem - praktycznie na każdym przejeździe się ich nie ustrzegłem, ale to na pewno można jeszcze skorygować. Najważniejsze, że widzę te błędy.
AG: Twój Lancer nie ma jakiś poważnych zmian...
WK: Samochód jest zmapowany, nie mam żadnego podtrzymania turbo ani powiększonych turbin, nic z tych rzeczy. Hamulce seryjne, w zawieszeniu zmieniłem drążki stabilizatora na twardsze i tyle.
AG: Jak ci się podobała trasa?
WK: Było fajnie, choć za na pierwszym przejeździe nie ogarnąłem i pojechałem w druga stronę ;-) Miałem pilota, który pierwszy raz ze mną jechał więc też nie mógł mi nic podpowiedzieć. Ogólnie staram się każdego ze znajomych przynajmniej raz przewieźć, żeby mogli zobaczyć jak to jest, poczuć tą adrenalinę, zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Jednak na filmach to wszystko wygląda inaczej – jest dużo wolniej. Sama jeździłaś, to wiesz, że od wewnątrz jest to zupełnie inne przeżycie. Sztuką też jest to wszystko ogarnąć.
AG: Czyli ogólnie trening, trening i jeszcze raz trening czyni mistrzem.
WK: Tak. Jeździmy od stycznia, myślę, że jakiś tam potencjał jest, trochę już czuję ten samochód.
AG: Wcześniej jeździłeś w rajdach amatorskich tego typu?
WK: W 1996 roku jeździłem trochę na kręciołkach Renault Clio. Pasja zawsze była, ojciec jeździł w Rajdach Żubrów, brat również, tak że jakiś tam rodzinny zapał we mnie pozostał.
AG: Dziękuję za rozmowę.
WK: Również dziękuję.
Anna Grzesik