Dodano: 26-06-2009, 16:47
|
|
W dniach 20-21 czerwca w małej górskiej miejscowości Sienna na jednej z sudeckich dróg o zwycięstwo w klasach walczyło ponad pięćdziesięciu kierowców lubiących prędkość i ryzyko. Wśród startujących zawodników ponad jedna piąta startowała samochodami z napędem na obie osie - 9 kierowców w Lancerach Evo (VI, VII, IX i X) i 3 kierowców w Subaru Imprezach. Samo 4turbo.pl Team pod opieką miało aż 4 Lancery Evo IX, za których kierownicami zasiedli: Marek Nyga z zespołu Korax-Komsta Racing Team, Mariusz Łoś, Marcin Czernik i nowa postać - Wojtek Drewniak, którego start w Siennej był pierwszym startem w górach.
Pierwszy dzień wyścigów górskich, będący jednocześnie piątą w tym sezonie rundą Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozpoczął się ulewą, która u niektórych kierowców zasiała niepewność, u innych natomiast wzbudziła nadzieje na zwycięstwo. Zanim jednak rozpoczął się pierwszy podjazd treningowy, chmury się rozeszły, a zza nich wyszło słońce osuszając nawet te leśne partie trasy.
Już w pierwszym podjeździe treningowym wszystkich zaskoczył nieznany nikomu w Siennej debiutant w białym Lancerze Evo IX - Wojtek Drewniak. Kierowca jadący w klasie Open +2000 przejechał pierwszy raz trasę w czasie 1:34,772s, co pozwoliło mu znaleźć się na drugim miejscu tuż za Mariuszem Stecem (Lancer Evo VI, Open +2000), który był szybszy od Wojtka o 0,428 sekundy. Marek Nyga, któremu przejazd trasy zajął 1:35,019s znalazł się na trzeciej pozycji. Tuż za nim z czasem o ponad 2 sekundy dłuższym na metę w Przełęczy Puchaczówka dojechał kierowca 4turbo.pl Team - Mariusz Łoś (Lancer Evo IX, Open +2000). Marcin Czernik w oczekiwaniu na naprawę swojej Subaru Imprezy wystartował również Evo IX w klasie Open +2000 i znalazł się na miejscu ósmym. Pierwszy podjazd treningowy pechowo rozpoczął się dla Moniki Zawodny, która już na początku podjazdu wypadła z trasy rozbijając Peugeota 106 Rally, tracąc możliwość dalszego wyścigu.
Drugi podjazd treningowy to znowu prowadzenie Mariusza Steca. Kierowca poprawił swój czas jeszcze o niecałą sekundę. Na drugim miejscu Paweł Dytko (Lancer Evo X, Open +2000), a za nim Marek Nyga z czasem o 0,2s lepszym od poprzedniego. Wojtek Drewniak tym razem na pozycji czwartej, tuż za nim Mariusz Łoś. Marcin Czernik na miejscu 10. Drugi podjazd był mniej burzliwy i nie aż tak bogaty w wypadnięcia z tras, jak poprzedni. Po sprowadzeniu przez pilota zawodników na dół, zespoły miały prawie dwie godziny na ostateczne ustawienia zawieszenia.
Tuż przed startem zawodników do pierwszego podjazdu wyścigowego zaczęło lekko kropić, co wprowadziło dezorientację w parku zamkniętym. Decyzje wraz ze zmiennym nasileniem deszczu co chwilę się zmieniały. Deszczówki? Medie? A może jednak slicki? Ostatecznie dyrektor wyścigu rozwiał wszelkie wątpliwości wprowadzając obowiązek założenia deszczowych opon. Spowodowało to lekkie opóźnienie startu do podjazdu. Po przejechaniu paru samochodów pogodna organizatorom znowu sprawiła psikusa i w ciągu paru minut po deszczu wyszło słońce, a asfalt znowu był suchy. Decyzją ZSS anulowano pierwszą część podjazdu, a nakaz jazdy na oponach deszczowych został zniesiony. Zdecydowano, że wszyscy zawodnicy pojadą w tych samych warunkach. To znowu opóźniło start i ostatecznie około 16:30 rozpoczął się pierwszy podjazd wyścigowy. Wojtek Drewniak i Marcin Bełtowski z powodu uderzenia w barierę Grzegorza Dudy zostali ponownie sprowadzeni na start. Marcin Czernik w okolicach PO 7 zrobił bączka i na mecie podjazdu nie został sklasyfikowany. Jadący za nim Paweł Dytko został sprowadzony na start w celu powtórzenia podjazdu. Najszybszy w tym podjeździe wyścigowym był Marek Nyga jadący w klasie N +2000 (1:33,443s), Mariusz Stec musiał pogodzić się z drugim miejscem (1:33,696s). Trzeci na metę dojechał Paweł Dytko (1:34,049s), a za nim Wojtek Drewniak (1:36,271s). Mariusz Łoś był szósty za Tomaszem Myszkierem (Evo VIII, N +2000).
Drugi podjazd wyścigowy to wielkie emocje: Marek Nyga próbował utrzymać pierwsze miejsce w walce z Mariuszem Stecem. Kierowca "szóstki" natomiast jechał bardzo zdecydowanie, walcząc o to, by odzyskać utracone zwycięstwo. Wśród nich Paweł Dytko i Wojtek Drewniak walczyli o to, by znaleźć się na podium. Emocje sięgały zenitu, opony gubiły przyczepność, kierowcy zbliżali się na milimetry do betonowych słupów i cięli wszystko co tylko się dało ;) Ostatecznie Mariuszowi Stecowi udało się pobić rekord trasy z 2006 roku ustanowionego przez Pawła Dytko i tym samym z czasem 1:32,321 wygrał wyścig. O 1,680 sekundy później swą "N-ką" na metę dojechał Marek Nyga, a za nim Paweł Dytko i Wojtek Drewniak. Mariusz Łoś utrzymał szóstą pozycję, a Marcin Czernik z powodu pękniętego przewodu hamulcowego musiał przerwać swój udział w V rundzie.
Wynik końcowy piątej rundy GSMP Sienna stanowiła suma dwóch podjazdów wyścigowych. Na szczycie podium stanął Mariusz Stec z łącznym czasem podjazdów 3:06,017s. Za zwycięzcą z różnicą 1,427s uplasował się Marek Nyga, dla którego jest to pierwszy sezon wyścigów górskich. Najniższy stopień podium zajął Paweł Dytko, do Nygi brakowało mu niecałej sekundy. Wojtek Drewniak i Mariusz Łoś utrzymali odpowiednio swoje miejsca - czwarte i szóste.
Wyniki klasyfikacji generalnej V rundy GSMP Sienna:
| Miejsce | Imię i Nazwisko | Samochód | Gr.-Klasa | Podjazd 1 | Podjaz 2 | Suma podjazdów |
| 1 | Mariusz Stec | Lancer Evo VI | OP +2000 | 1:33,696 | 1:32,321 | 3:06,017 |
| 2 | Marek Nyga | Lancer Evo IX | N +2000 | 1:33,443 | 1:34,001 | 3:07,444 |
| 3 | Paweł Dytko | Lancer Evo X | OP +2000 | 1:34,049 | 1:34,338 | 3:08,387 |
| 4 | Wojciech Drewniak | Lancer Evo IX | OP +2000 | 1:36,271 | 1:35,205 | 3:11,476 |
| 5 | Tomasz Myszkier | Lancer Evo VIII | N +2000 | 1:36,553 | 1:35,634 | 3:12,187 |
| 6 | Mariusz Łoś | Lancer Evo IX | OP +2000 | 1:37,765 | 1:36,599 | 3:14,364 |
| 7 | Grzegorz Duda | Mitsubishi Lancer | A +2000 | 1:40,852 | 1:39,395 | 3:20,247 |
| 8 | Tomasz Gajewski | Renault Clio II RS | OP -2000 | 1:41,211 | 1:40,769 | 3:21,980 |
| 9 | Roman Baran | Renault Clio | OP -2000 | 1:43,581 | 1:43,904 | 3:27,485 |
| 10 | Aleksander Michałowski | Honda Integra | A -2000 | 1:45,338 | 1:45,344 | 3:30,682 |
Drugiego dnia wyścigi rozpoczęto o godzinę wcześniej niż w sobotę. Piękny słoneczny niedzielny poranek zapowiadał świetną zabawę. Na kierowców czekał tym razem tylko jeden podjazd treningowy, który rozpoczął się już po godzinie 9 rano. Ciemne chmury jednak szybko zawisły nad Sienną, a deszczu można się było spodziewać w każdym momencie. W podjeździe treningowym standardowo - Mariusz Stec najszybszy, za nim Nyga i Dytko. Wojtek Drewniak z powodu problemów ze skrzynią biegów zajął siódmą lokatę, natomiast Mariusz Łoś piątą.
Po krótkiej rozgrzewce i ewentualnych poprawkach w zawieszeniu kierowcy przystąpili do pierwszego podjazdu wyścigowego i po raz kolejny podjazd ten należał do Marka Nygi w N-grupie. Jego główny rywal - Mariusz Stec z powodu problemów z tylnią półosią na metę dotarł dopiero piąty z czasem 1:37,320s. Na drugim miejscu z czasem 1:34,551s uplasował się Paweł Dytko, a za nim Tomasz Myszkier o 00,058s później od rywala w Lancerze Evo X. Czwartą lokatę zajął Mariusz Łoś.
W drugim podjeździe wyścigowym Mariusz Stec zbliżył się do swego rekordu uzyskując czas podjazdu 1:32,408s, tym samym zajął pierwsze miejsce. Kierowcy jednak to nie wystarczyło, by znaleźć się na podium klasyfikacji generalnej szóstej rundy GSMP. Pierwsze miejsce, przed Pawłem Dytko i Tomaszem Myszkierem zajął jednak Marek Nyga. Kierowcy nie było dane jednak zbyt długo cieszyć się swym sukcesem, gdyż na wszystkich kierowców samochodów serwisowanych w 4turbo.pl został złożony protest, w konsekwencji czego sędziowie nałożyli po 30 sekund kary dla Marka Nygi, Mariusza Łosia i Wojtka Drewniaka. W odpowiedzi na to 4turbo.pl złożyło odwołanie od decyzji ZSS do Głównej Komisji Sportów Samochodowych. Do momentu rozstrzygnięcia sprawy wyniki klasyfikacji generalnej, klasy Open +2000 i klasy N +2000 zostały zawieszone, a nieoficjalnym zwycięzcą VI rundy GSMP został Paweł Dytko.
W ten sposób minęło już sześć rund sezonu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski 2009. Wąska, kręta trasa w Siennej z dużą liczbą zakrętów i z dwoma nawrotami nie pozwoliła na osiąganie tak wysokich średnich prędkości jak w Cisnej czy Korczynie, mimo to jednak kibice mogli być świadkiem wielu efektownych poślizgów. Każdy, kto nie dotarł na GSMP do Siennej może tylko żałować, że nie dane mu było wstać z łóżka w niedzielę przy dźwięku dopiero co obudzonych wyścigówek ani że nie mógł, będąc w końcowej części trasy słyszeć startujących na dole Hond, Subaru czy Lancerów, których dźwięki roznosiły się po całych Sudetach. Kolejne wyścigi z pewnością równie emocjonujące odbędą się w Sopocie, w pierwszy weekend lipca.
|
|
Gratuluję wygranej piątej rundy górskich wyścigów. Zapowiadałeś start w Siennej mocniejszym samochodem, tymczasem tak naprawdę chyba nie trzeba ci żadnego innego samochodu ;)
Chciałbym jeździć „dziewiątką” bo chcę w przyszłym roku jeździć z powrotem w rajdach i tak samo w górach bo jest na tyle dużo czasu, że nudno jest jeździć tylko sześć czy siedem rajdów. Tak samo było nudno jeździć tylko sześć wyścigów i nie chciałbym sobie mieszać, gdyż Evo VI jednak zupełnie inaczej się prowadzi, a chciałbym mieć szybką „dziewiątkę” bo w tamtym roku jechałem tylko „N-ką” i bardzo szybko się przemieszczałem więc myślę, że Lancer Evo IX będzie bardzo dobrym rozwiązaniem.
I wtedy to będzie N-grupa?
Nie, to dalej będzie Open, coś takiego jak „szóstka” tylko dużo niższa, szybsza i lżejsza.
Jaką mocą dysponuje twoje Evo?
Ten akurat ma koło 450 KM pewnych, a jeżeli byłaby taka potrzeba, to możemy jeszcze 50 KM „ukręcić”.
Wtedy pewnie pojawiłby się jednak problem z trakcją...
Tak, dokładnie – to jest samochód z 1996 roku, więc trudno jest z tamtych lat zrobić samochód porównywalny do Evo IX czy nawet X. No ale cóż – dalej wygrywa, więc nie jest taki zły. Dziesiątkę trzeba jeszcze dopracować, myślę, że jeszcze jeden, dwa wyścigi i z Pawłem Dytko będziemy się ścigać jak za dawnych lat.
Jak ci się rywalizuje z Markiem Nygą? Pobiłeś go o około 1,5 sekundy.
Pierwszy podjazd był bardzo nerwowy bo były bodajże wypadki, gdyż trzy czy cztery razy wracałem z linii startu pod namiot. Od nowa grzanie kół, była nerwowa atmosfera i to też ma wpływ na wynik, ale wracając do pytania – Nyga jest bardzo szybkim kierowcą, widać, że z przypadku nie jeździł w motocyklach. Uważam, że jest bardzo fajnym konkurentem. Bardzo sympatyczny, szczery i bardzo dobrze się tutaj bawimy.
Do tej pory rywalizacja toczyła się właśnie między tobą, Markiem Nygą i Pawłem Dytko. Dopóki nie pojawił się Wojciech Drewniak, który na samym początku chyba nieźle was zaskoczył.
Dokładnie tak. Wojtek Drewniak – też nie znam postaci, ale patrzę na wyniki i uczę się już jego nazwiska. Na pewno będzie szybki i cóż… No fajnie, bo pięćdziesiąt parę załóg – w tym całkiem spora liczba fajnych Lancerów robi fajną rywalizację i przede wszystkim show, bo na tym to polega i na pewno wszyscy którzy tu startują wspierają ten sport i mam nadzieję, że to będzie w końcu pierwsza dyscyplina w Polsce.
A jak podobała ci się trasa? Była chyba dość kręta jak na górskie wyścigi...
Zawsze ta trasa była dla mnie trasą pechową, zawsze coś się działo, urywały się półosie, wylatywałem z trasy, ale myślę, że to fatum jest przełamane.
Miejmy nadzieję, przed nami jeszcze jeden dzień ;)
Dokładnie tak, więc cóż – mamy robić swoją robotę jak najlepiej i próbować wygrywać.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
|
|
Marku, czy widzisz u siebie jakieś szanse w pokonaniu Mariusza Steca?
Nie no, nie da się. Czuję, że już bardzo ryzykuję „N-ką”, jest to samochód zdecydowanie wolniejszy i cięższy od H-grupy, Mariusz jest też szybkim kierowcą i raczej przy… no nie wiem jakim szczęściu to nie jest to możliwe. Jedynie mogę spodziewać się pecha Mariusza, a tego nie chcę. Wtedy byłaby jedyna szansa, żeby z nim wygrać. To, że pojechał na pierwszym podjeździe wolniej ode mnie, no to ja też nie jestem naiwny – doskonale wiedziałem, że na drugim poprawi się i to moje szczęście trwało krótko, ale mimo wszystko i tak się cieszę, że potrafiłem pokazać „N-ką”, że jednak nie do końca samochód, bo też kierowca jest ważny. I z tego jestem szczęśliwy.
O mały włos nie jeździliście w deszczu. Czy myślisz, że bardzo by się zmieniły wtedy wyniki?
Bardzo żałowałem, że w deszczu nie pojechaliśmy tak naprawdę. Zobaczymy, co będzie jutro, póki co zapowiada się fajna pogoda, ale myślę, że wtedy H-grupa nie ma aż takiej przewagi. I nie ukrywam, że chcę żeby jakiś wyścig odbył się w deszczu, choćby po to, żeby porównać tak naprawdę co się wtedy dzieje. Lubię jeździć w deszczu, podoba mi się ta jazda. Nie jeździłem co prawda między drzewami jeszcze nigdy – to też byłaby dla mnie totalna nowość, ale nie boję się tego.
A jak sama trasa ci się podobała? Ona jest tak naprawdę trochę rajdowa...
Tak, i to jest właśnie super w tej trasie. Bo każda trasa ma w sobie jakiś tam urok, ale ta trasa jest o tyle sympatyczna, że wygląda na bardziej rajdową niż wyścigową. Jest bardzo wąsko, jest ślisko, bandy i drzewa są bardzo blisko. Można powiedzieć, że trasa składa się z takich dwóch partii - szybkiej i wolnej. Ta wolna jest bardzo techniczna, tam można bardzo dużo stracić – dowiedziałem się o tym na pierwszych podjazdach treningowych, kiedy miałem złe opony, kiedy ten przód mi wypluwało i na tych wolnych zakrętach traciłem nawet dwie sekundy na podjeździe.
Czyli jednak problem był w oponach?
Tak, więc potem szybko zmieniliśmy na sprawdzony zestaw i było ok. Natomiast jak mówię – fajna trasa, bardzo się cieszę, że tutaj jeżdżę, jest szybko i oby tak dalej ;)
Oby jeszcze lepiej ;) Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
|
|
Gratuluję trzeciego miejsca.
Dziękuję, wprawdzie jest podium, ale zawsze brakuje nam tych kilku dziesiątek sekundy do Marka Nygi, bo tak praktycznie to między sobą się ścigamy. Mariusz Stec, który wygrywa jest poza naszym zasięgiem i ma dużo mocniejszy samochód. Poza tym z Markiem mamy porównywalne auta i od jakiegoś czasu trudno mi go pokonać. Tak że musimy coś jeszcze poszukać, spróbujemy na jutro zmiany w przeniesieniu napędu, może to pomoże, bo były tam problemy z pokonywaniem ciasnych nawrotów i tak jak mówię – po raz czwarty czy piąty przegraliśmy o kilka dziesiątych sekundy. Ale to świadczy o tym, jak wyrównana jest konkurencja, jak wysoki poziom i pewnie to też będzie przyciągać innych kierowców do tej dyscypliny, bo jest się z kim ścigać.
Evo X do tej pory nie odnosi zbyt wielu poważniejszych sukcesów i w sumie trzecie miejsce to jest całkiem dobry wynik dla tego auta.
No staramy się, ale nie ma co ukrywać – samochód jest na pewno dużo cięższy niż Evo IX. Te wszystkie ustawienia tego samochodu są jakby dopiero w fazie rozwoju. Co prawda samochód jest już na trasach rajdowych od pół roku, no ale jednak nie jeździ ich jeszcze zbyt wiele, a wiadomo, że żeby budować doświadczenie musi być to robione w różnych zespołach, u różnych kierowców muszą być zbierane doświadczenia, a tak na razie w Polsce to tylko my tym autem jeździmy no i zbieramy te doświadczenia, tak że no cóż powiedzieć… Niby samochód powinien teoretycznie być lepszy bo ma lepsze rozkłady masy, ale w wyścigach to chyba ta masa ogólna samochodu jest czynnikiem najważniejszym, no i niestety nasz jest wciąż jeszcze zbyt ciężki. No ale do końca sezonu pozostało jeszcze kilka wyścigów, tak że może w końcu uda coś tam się dopracować, żeby powalczyć tak naprawdę o zwycięstwo.
A jak ci się podobała dzisiejsza trasa?
Trasa charakterystyką bardziej odpowiada rajdom, przynajmniej w tej górnej partii. Dla mnie takie partie są lepsze, ciekawsze. Szkoda tego deszczu, bo wszystko wskazywało na to, że będziemy się ścigali po mokrym asfalcie, już mieliśmy założone deszczowe opony, już dojeżdżaliśmy na start i nagle się okazało, że wyścig jest powtarzany, pogoda się zmienia, robi się sucho i wszyscy muszą przejechać po suchym. Szkoda, bo właśnie tutaj upatrywałem swoje szanse, w tej zmianie nawierzchni, ale nie było nam dane jeździć po śliskim. Zobaczymy, może jutro zmienią się warunki.
W sumie deszcz mógłby wiele namieszać w klasyfikacji.
No chyba po raz pierwszy byśmy się ścigali w tym sezonie w takich warunkach. W tym sezonie na pewno, a nie wiem, czy to nie byłby pierwszy deszcz od dwóch lat, tak że mogło by to troszkę zamieszać w klasyfikacji. Nie wiem jak koledzy są przygotowani do takich warunków deszczowych, mi do tej pory w deszczu jeździło się lepiej niż po suchym i tak też te różnice masy i mocy bardziej by się niwelowały. Tak że czekam cały czas na ten deszcz.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dzięki.
Anna Grzesik