Dodano: 31-08-2009, 21:33
|
|
22 sierpnia odbył się kolejny, już trzeci zlot samochodów egzotycznych w Polsce. Sto kilometrów od stolicy na płycie lotniska w Ułężu o najlepsze czasy rywalizowało blisko pięćdziesięciu właścicieli pięknych i szybkich pojazdów. Wśród nich nie zabrakło także samochodów z napędem na cztery koła, które tym razem podzielone zostały na dwie klasy: pierwsza obejmowała AWD z mocą do 300KM, druga powyżej 300KM. Pozwoliło to na wyrównanie szans walki kierowców w seryjnych samochodach z kierowcami, których auta były już konkretnie doinwestowane. W klasie "potworów" do walki stanęło 6 kierowców, w tym dwóch w 350-konnych Lancerach Evo X, jeden za kierownicą Evo IX oraz trzech posiadaczy Subaru Imprez, z których najszybsza legitymowała się mocą 400KM. Słabsza klasa "czterołapów" to 7 Imprez, Lancer Evo VIII, Subaru Forester 2.5XT, 260-konna Alfa Romeo Spider oraz Audi A3 Sportback 3.2l. Wśród samochodów z napędem na przód ciekawie prezentowała się 190-konna Honda Integra Type-R i 300-konny Ford Focus. Na imprezę ExoticCars Track Day zawitał również Mariusz Stec swoim Lancerem Evo IX w barwach 4turbo.pl.
Najszersza rozpiętość modeli samochodów występowała jednak wśród egzotyków z napędem na tył. Nawet teoretycznie usatysfakcjonowani posiadacze szybkich Imprez czy Evo oglądali się z rozmarzeniem za małym, lekkim 170-konnym Lotusem Seven oraz za jego bratem - 200-konnym Lotusem Super Seven. Na zlocie pojawiły się również takie klasyki jak Ford Mustang z 1970 roku, Dodge Challenger z 1974 roku czy Pontiac Trans Am, których brzmienie silników było mocno konkurencyjne dla ulubionych przez pasjonatów motoryzacji silników typu boxer. By impreza nie była zbyt statyczna, a płyta lotniska nie pozostała niewykorzystana - organizatorzy zaplanowali dla uczestników zlotu dwie długie i szybkie próby sportowe, pokonywane przez każdego uczestnika po trzy razy. Krótsza trasa składała się z długich prostych, na których wygrywały najmocniejsze samochody. Na dłuższej trasie oprócz mocy nominalnej liczył się również napęd i moment obrotowy, od których zależały szybkie wyjścia z zakrętów i łuków. To właśnie na tym krętym odcinku swoje bezkonkurencyjne zalety mogły pokazać Imprezy i Evo.
Pierwszą próbę najszybciej udało się pokonać Edwinowi w 400-konnej czerwonej Imprezie STi, któremu (mimo niezbyt dobrych opon) jako jedynemu udało się zejść z czasem przejazdu poniżej 1:20s. Czas 1:20,36s udało się wykręcić kierowcy Lancera Evo VIII – Adamowi. Ten sam uczestnik zdobył również najlepszy czas drugiego odcinka - 1:50,52. Na tej trasie właściciel najszybszej Imprezy na zlocie musiał się pogodzić z drugim czasem, o ponad 0,2 sekundy gorszym od rywala.
Mimo, iż wydawało by się, że na lotnisku samochodom specjalnie stać się nic nie może, zdarzyło się parę awarii. Lotus Seven z powodu zaprzestania pracy alternatora i srebrna Impreza z uszkodzonym zawieszeniem z lotniska do domu wróciły na lawecie. Po zakończeniu przejazdów wszyscy uczestnicy ExoticCars Track Day zostali zaproszeni do klubu K2 w Rykach. Część z nich jednak zamiast towarzyskiego spotkania przy kręglach wybrała "upalanie" na opuszczonej płycie lotniska. Kierowcy korzystając z tej niecodziennej możliwości wymieniali się samochodami, sprawdzając potencjał, przyczepność i prowadzenie przeróżnych egzotycznych modeli. Niektórzy mogli również zweryfikować swoje marzenia... Nawet pani redaktor 4rurbo.pl miała okazję osobiście przypalić klocki w Mustangu GT i wyszaleć się Imprezą STi oraz Lancerem Evo X ;) Serdeczne podziękowania za to dla Pawła, Tomka i Sylwestra. Możliwość osobistego porównania tych trzech "potworów" to temat na osobny artykuł...
Wywiady z uczestnikami III ExoticCars Track Day:
Anna Grzesik